Certyfikaty z języka polskiego
Piąta już edycja egzaminów państwowych z języka polskiego
W dniach 2. i 3. maja na Columbia University w Nowym Jorku miała miejsce piąta już edycja egzaminów państwowych z języka polskiego jako obcego. Jak co roku, tak i tym razem o certyfikaty ubiegało się kilkadziesiąt osób z kilku stanów na Wschodnim Wybrzeżu.
Od roku 2003 cudzoziemcy i obywatele polscy na stałe mieszkający poza granicami kraju mają możliwość uzyskania urzędowego poświadczenia znajomości języka polskiego. Osoby, które starają się o certyfikat muszą wykazać się odpowiednim opanowaniem języka w dziedzinie gramatyki, słuchania, rozumienia tekstu, pisania i mówienia. Za każdą z tych umiejętności zdający może uzyskać maksymalnie 40 punktów, a za cały pięcioczęściowy test - 200 punktów.
Warunkiem zdania egzaminu jest uzyskanie pozytywnej oceny z każdej jego części ( min. 60 proc.). Ocenę końcową ustala się, sumując punkty uzyskane z poszczególnych części egzaminu. Wynik na certyfikacie podawany jest w formie oceny słownej według następującej skali: celujący, bardzo dobry, dobry, dostateczny, niedostateczny.
Egzamin przeprowadza Państwa Komisja Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego, w skład której wchodzą doświadczeni filologowie polscy reprezentujący różne środowiska akademickie. W tym roku komisji egzaminacyjnej przewodził prof. dr hab. Władysław Makarski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Zamościu. Znajomość języka polskiego oceniały też panie: dr Dorota Brzozowska, prodziekan Uniwersytetu Opolskiego, mgr Danuta Pukas – Palimąka z Uniwersytetu Jagielońskiego i dr Magdalena Grützmacher z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak podkreślili egzaminatorzy, procedura certyfikacji przebiegały wedle standardów wymagań Rady Europy.
Kryteria opracowywane przez europejskich językoznawców zmierzają do standaryzacji testowania znajomości języków obcych na Starym Kontynencie w systemie ALTE. W każdym państwie, podobnie i w Polsce pracują nad tym grupy robocze powołane przez specjalną komisję do spraw języka – powiedziała Danuta Pukas – Palimąka, członek komisji egzaminacyjnej.
Język polski na coraz wyższym poziomie
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych certyfikaty zdawali uczniowie i absolwenci kilku szkół na Wschodnim Wybrzerzu na stałe zamieszkujący Stany Zjednoczone. Warunkiem przystąpienia do egzaminu było ukończone w dniu egzaminu 16 lat dla poziomów niższych i 18 lat dla poziomu najwyższego, rejestracja w odpowiednim czasie i uiszczenie wymaganej opłaty. Opłaty za egzamin wynoszą w zależności od poziomu: 60-100 euro, a za certyfikat – 20 euro( dopuszczalna inna waluta wg aktualnego przelicznika). Zdający, mieli do wyboru trzy poziomy zaawansowania i w zależności od stopnia opanowania języka, mogli się ubiegać o certyfikat na poziomie podstawowym (B1), średnio ogólnym (B2) lub zaawansowanym (C2).
Poziom średni cieszył się największym zainteresowaniem, nieco mniej było chętnych na poziom najniższy, a już tylko dwie osoby zdawały egzamin na poziomie najwyższym – zauważyła dr Dorota Brzozowska, członek komisji egzaminacyjnej. Tak, jak i w innych państwach na świecie, tak i w Stanach, poziom średni wybiera najwięcej zdających. Najmniej osób podchodzi do egzaminu na poziomie C2, chociaż i tak ta liczba systematycznie zwiększa się z roku na rok. Cieszy również to, że są osoby, które po roku intensywnej pracy podchodzą do egzaminu ponownie, z większą wiedzą i ambicjami.
W tamtym roku zdawałem na B2, nie było tak trudno. Przez 12 miesięcy sporo się uczyłem i samodzielnie i w polskiej szkole, w związku z tym spróbuję swoich sił na C2. Mam nadzieję, że i tym razem będzie prosto – powiedział przed egzaminem Maciej Sadowski, uczeń klasy 12 polskiej szkoły w Nowym Jorku.
Nie tylko „bo mama kazała”
Osoby ubiegające się o certyfikat przeważnie urodziły się w Stanach Zjednoczonych lub przyjechały tutaj we wczesnym dzieciństwie. Języka polskiego uczą się z różnych powodów, często nie tylko sentymentalnych. I wśród opinii „ bo mi mama kazała” zdarzają się też i takie, że egzamin pomoże na studiach uzyskać dodatkowe kredyty, co znowu wiąże się z oszczędnościami i skróceniem czasu studiowania. Ci, którzy planują wrócić na studia do Polski będą zwolnieni z tak zwanego roku zerowego i przystępowania do egzaminu w kraju.
Nie planuję studiować w Polsce, chociaż bardzo bym chciała – powiedziała Marta Checko, jedna ze zdających egzamin. Nie ukrywam jednak, że planuję swój certyfikat wykorzystać tutaj, w Ameryce. Wiem, że za to, że podeszłam do tego egzaminu dostanę kilka kredytów w szkole, do której się wybieram. Poza tym cieszę się, że będę miała „papier” potwierdzający to, że znam obcy język na bardzo wysokim poziomie.
Podobne zdanie na temat certyfikatu miała Klaudia Dziensiewicz, uczennica 12 klasy polskiej szkoly z Nowego Jorku.
Mam nadzieję, że dostanę kredyty na studiach, a poza tym, skoro jest okazja, aby taki egzamin zdać, to dlaczegoby tej szansy nie wykorzystać – stwierdziła. Dzisiaj, kiedy sytuacja na rynku pracy jest taka skomplikowana, każdy papier się liczy.
Zdający egzamin często mają do niego pragmatyczne podejście – zgodził się prof. dr hab. Makarski, przewodniczący komisji egzaminacyjnej. Oprócz motywu sentymentalnego pojawia się tez ten praktyczny, pytanie, co ja z tego będę miał? Wiem, że amerykańskie uczelnie oferują dodatkowe kredyty na studiach, polskie uczelnie, pozwalają na przeskoczenie roku zerowego. Moim zdaniem jest to wystarczający powód, aby do certyfikatu podejść. I tak jak na całym świecie przeważa pragmatyzm, to w Nowym Jorku i Chicago bardzo widoczny jest jednak ten sentymentalny stosunek do języka. Po zakończonym sukcesem egzaminie zdający mają satysfakcję, że ta ich polskość została potwierdzona przez komisję o randze najwyższej.
Mgr Pukas – Palimąka wymienia konkretne korzyści finansowe ze zdawania egazminu certyfikatowego:
Pamiętam jak spora grupa studentów zagranicznych w Polsce zdawała certyfikaty na poziomie B1 po to, aby uzyskać zwrot kosztów opłat za studia. A jak się można domyślać są to bardzo duże pieniądze – zaznaczyła. Nawet tutaj w Stanach, gdzie nauka jest tak wysoko ceniona, niektórym wydaje się, że z językiem polskim nie moża wiele zrobić, ale warto przytoczyć choćby przykład potężnej amerykańskiej uczelni Yale. To paradoks, ale polskiego uczy tam Koreanka, która ukończyła studia na Uniwersytecie Jagielońskim.
Mówienie było łatwe
W pierwszym dniu egzaminu młodzież przystąpiła do części pisemnej, która łącznie trwała 225 minut. Test pisemny podzielony był na cztery komponenty. Pierwsze 30 minut zajęło słuchanie, później gramatyka – 60 minut, rozumienie tekstu pisanego – 45 minut, pisanie 90 minut.
Uczestnicy egzaminu różnie ocenili jego trudność. Jedni narzekali na gramatykę, inni na ciężkie do zrozumienia czytanie, inni znowu nie byli zadowoleni z wypracowania, które napisali. Podobnie jak w roku ubiegłym najwięcej kłopotów sprawiło słuchanie.
Strasznie szybko i niewyraźnie mówili – skarżyła się Aleksandra Wilkowska z Pensylwanii. Bylo bardzo dużo pytań, poustawiane nie po kolei, część z nich zawierała tak zwane „haczyki”. Nie można było nadążyć ze słuchaniem, szukaniem pytania, zastanowieniem się nad odpowiedzią, a potem jeszcze z zapisaniem tej odpowiedzi na kartce.
Z dużo więksyzm entuzjazmem uczniowie wypowiadali się o części ustnej, która według zdających wypadła dużo lepiej niż pisanie.
Najłatwiejsze było mówienie – stwierdziła Joanna Krzywda z Nowego Jorku po wyjściu z egzaminu. Mówiłam o wakacjach. Miałam cztery obrazki, na jednym była plaża, potem las, stare rzymskie budowle, ostatnia ilustracja przedstawiała spływ kajakowy po rzece. Trzeba było o tych fotografiach opowiedzieć i wyrazić swoją opinię na temat różnych form spędzania wakacji. Następnie mówiłam na temat tekstu o studiowaniu w dzisiejszych czasach i dlaczego młodzi ludzie nie wybieraja kierunków takich, jak archeologia, a myślą jedynie o tym, co jest dobrze płatne. W ostatniej części mojej wypowiedzi musiałam rozpatrzeć pozytywne i negatywne strony istnienia małych sklepów osiedlowych i ogromnych supermarketów.
Dla mnie cały egzamin był trudny – stwierdził jeden z uczestników, pragnący zachować anonimowość. Mówienie było w zasadzie łatwe, ale bardzo się zestresowałem i widziałem, że komisja zaczyna się nade mną litować zadając mi łatwiejsze pytania. Mówiłem o środowisku i jego ochronie. Niezbyt mi się ten temat podobał, bo nic o tym nie wiem. Myślałem, że tą częścią ustną nadrobię, to co zepsułem na części pisemnej. Nie chcę jeszcze nic mówić, ale obawiam się, że mogę mieć za mało punktów, aby otrzymać certyfikat. Jeśli mi się nie powiedzie w tym roku, za rok będę próbował znowu, jeszcze nie wiem na jakim poziomie.
Patriotyzm Polonii zasluguje na uznanie
Przystępujący do certyfikatów pozytywnie ocenili pracę egzaminatorów. Zdające osoby, pytane o wrażenia, zgodnie twierdziły, że członkowie komisji byli niezwykle serdeczni, przyjaźni i ze zrozumieniem traktowali wpadki językowe. Jedyne, co dziwiło zdających, szczególnie tych najmłodszych, to oficjale formy grzecznościowe, jakich komisja używała.
Komisja była bardzo miła i nawet przyjemnie mi się z nią rozmawiało. Na początku byłam trochę speszona, tym, że musiałam mówić przed profesorem, który o języku polskim wie milion razy więcej niż ja, ale jak zaczęłam mówić, strach minął. Co mnie zdziwiło, to to, że wszyscy egzaminatorzy mówili do nas na „pan” „pani”. Brzmiało to bardzo poważnie i oficjalnie – stwierdziła Klaudia Dzieńsiewicz z Nowego Jorku.
Również egzaminatorzy wypowiadali się z entuzjazmem o swoich odczuciach w związku z przedstawicielami Polonii amerykańskiej.
W Stanach Zjednoczonych certyfikaty wyglądają trochę inaczej niż w pozostałych państwach na świecie. Jesteśmy pełni uznania i podziwu, że tak dba się tutaj o sprawę polską – nie krył wzruszenia przewodniczący komisji. W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim zaangażowanym w budowanie naszej polskiej ojczyzny poza jej granicami. Chylę czoła przed państwa postawą patriotyczną.
Przeprowadzenie egzaminów certyfikacyjnych z języka polskiego na Columbia University było możliwe dzięki współpracy prezesa Centrali Polskich Szkół Dokształcających w Ameryce Doroty Andraki z z prof. Johnem Micgielem reprezentującym Szkołę Stosunków Międzynarodowych, dyrektorem Ośrodka Badań nad Europą Środkowo – Wschodnią oraz Instytutu Europejskiego na Columbia University.
-Monika Karczmarczyk
20 maja 2009
Komisja Egzaminacyjna: Od lewej dr Dorota Brzozowska z Uniwersytetu Opolskiego prof. dr hab. Władysław Makarski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Zamościu dr Magdalena Grützmacher z Uniwersytetu Warszawskiego i mgr Danuta Pukas Palimaka z Uniwersytetu Jagielonskiego
Osoby zdajace egzamin certyfikatowy
Osoby zdajace egzamin certyfikatowy

