Czuwanie młodych w Amerykańskiej Częstochowie
Rzekli więc do niego "Cóż mamy czynić aby wykonywać dzieła Boże"/zob. J 6.28-29/.
Bardzo wielu zaniepokojonych chrześcijan, którzy zadają pytanie co mają robić aby przezwyciężyć świat, ciało i szatana. Oni nie dostrzegają faktu, ”że zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” /1 J 5.4/, i że ”tarczą wiary” mają ”zgasić wszystkie ogniste pociski złego” /Ef 6.16/. Bardzo często młodzi ludzie pytają ”Czemu jestem zwyciężony przez grzech? Dlaczego nie mogę być ponad jego mocą? Dlaczego jestem niewolnikiem swoich pragnień i namiętności? Oni szukają wokół siebie powodu tej duchowej nędzy i śmierci. Czasami myślą, że odkryli odpowiedź w zaniedbaniu to jednego obowiązku to drugiego. Czasami wyobrażają sobie, że powodem ich nędzy jest poddanie się temu czy innemu grzechowi. Podejmują wysiłek w tym kierunku i łatają swoją sprawiedliwość w jednym miejscu czyniąc jednocześnie dziurę w innym. W takim stanie żyją latami, a będąc w zamkniętym kole, stawiają zapory z piasku przeciwko strumieniowi swego własnego zepsucia. Zamiast natychmiastowego “oczyszczenia swych serc wiarą”, starają się zatamować, wylewające się z nich strumienie gorzkich wód. Zatem podstawowym grzechem będącym fundamentem wszystkich innych grzechów jest niewiara. Pierwszą rzeczą, którą musimy uczynić to odrzucić ją i uwierzyć Słowu Bożemu. Nie może być żadnego uwolnienia z grzechów bez wiary, “gdyż wszystko co nie jest z wiary jest grzechem” /Rz14.23/. “Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu /Hbr 11.6/. W ten sposób widzimy, że cofający się i oskarżany chrześcijanin, który z ledwością opiera się grzechowi, prawie zawsze próbuje przez uczynki prawa zdobyć wiarę. Pości, modli się, czyta, boryka się i pozornie się zmienia, i w ten sposób stara się zdobyć łaskę. Ale wszystko to czyni na próżno. Pytasz może: ”Czy może nie mamy pościć, modlić się czytać i zmagać się? Czy mamy nic nie czynić, tylko siedzieć w płytkim poczuciu bezpieczeństwa i braku działania” Odpowiadam: Musicie wszystko czynić co Bóg wam przykazuje, ale musicie zacząć od tego na co On wskazuje i czynić to w sposób przez Niego przykazany. Ćwiczcie wiarę czynną w miłości /Gal 5.6/. Oczywiście swoje serca przez wiarę! Uwierzcie w Syna Bożego! /1 J 5.10/ i zawierzcie Mu przez ręce Maryi swoje życie.
W czasie ostatniego weekendu 14-15 lutego 2009, w Amerykańskiej Częstochowie odbyło się pierwsze w historii tego sanktuarium czuwanie młodych, którzy przybyli z różnych pobliskich stanów Ameryki, aby zawierzyć swój czas dojrzewania i wzrastania w wierze Maryi, aby Ta zawsze prowadziła ich do naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Młodzież wraz ze swoimi opiekunami przybyła z pobliskich Polskich Szkól Dokształcających oraz polskich parafii, aby poprzez tą noc czuwania odczytywać Słowa samego Zbawiciela zasiane w ich młodych sercach i sumieniach, aby otworzyć się na tą miłość, nadzieję i wiarę, którą może dać im tylko sam Jezus Chrystus. „Idea tego weekendowego spotkania zrodziła się w tamtym roku podczas rekolekcji nauczycieli i odbywała się pod hasłem „Wy młodzi przyszłością świata i Kościoła” – jak wspomniała Pani Prezes Polskich Szkól Dokształcających Dorota Andraka obecna pośród tych młodych ludzi.
Podczas tego nocnego spotkania młodzi ludzie wsłuchiwali się w konferencje, medytowali Boże Słowo, adorowali Jezusa w Najświętszym Sakramencie, modlili się różańcem i odprawaili nabożeństwo drogi krzyżowej, ale nade wszystko mogli przystapić do sakramentu pokuty i pojednania i uczestniczyć w Uczcie Miłości samego Chrystusa – Eucharystii. Uczyliśmy się tutaj: „Miłość do Boga i miłość do drugiego człowieka która w swej istocie jest tą samą: życiem dla innych. Nie można kochać Boga, nie służąc ludziom, a rzeczywista służba człowiekowi jest drogą do miłości Boga, czy nawet już ją w sobie kryje” – mówił młody człowiek, Paweł po nocnym czuwaniu. Ale bardzo często – mówił Karol - to grzech jest wprost odmową służby Bogu, czy człowiekowi - zwraca się zawsze zarazem przeciw miłości Boga i przeciw miłości bliźniego. I wtedy bardzo często czujemy się bezsilni, a takie spotkania, jak to uczą nas, ze zawsze ktoś czeka na mnie z przebaczeniem, z otwartymi ramionami – jak najwspanialszy Ojciec, i teraz już wiem, że nie muszę uciekać w kłamstwa, alkohol, czy inne używki. Muszę tylko rozmawiać z Jezusem, który chce być moim przyjacielem.
Zatem, kochani młodzi przyjaciele, wsłuchujcie się w te słowa waszych rówiesników. I na Was też czekamy już za rok na kolejnych nocnych czuwaniach młodych ...
Do zobaczenia za rok…
O. Dominik Libiszewski OSPPE

